wtorek, 27 sierpnia 2013

chapter 13.

aż tak bardzo się zmienił,  że stał się zależny od kogoś.




     Słońce obudziło mnie ciepłymi promykami. Zaciągnęłam się londyńskim powietrzem wpadającym przez otwarte okno mojej sypialni, właściwie jak na razie to magazynu z pudłami. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i z wielką ochotą podniosłam się z łóżka. Chciałam jak najszybciej rozpakować ostatnie pudła i definitywnie powiedzieć, że mogę tu zamieszkać. Ok 12 miała wpaść Sophie, więc wykonałam poranną toaletę, ubrałam się w jakieś roboczo-codzienne ciuchy i zeszłam do kuchni. Wzięłam potrzebne rzeczy do tego aby móc zrobić sobie śniadanie i kawę. Delektując się posiłkiem postanowiłam włączyć TV. Skakałam po kanałach bo nie interesowało mnie, że londyńska gospodarka upada a jacyś nierozważni ludzie przegrywają na giełdzie i są w stanie sprzedać duszę diabłu za złamanego funta. Robiło mi się niedobrze gdy do moich uszu dochodziły takie wiadomości.
" Znany z zespołu One Direction Zayn Malik podobno oświadczył się swojej dziewczynie Perrie Edwards z zespołu Little Mix .. " usłyszałam głos spikera i o mały włos nie udusiłabym się łykiem kawy. " Menedżerowie zespołów nie wypowiadają się na ten temat a i sami zakochani go unikają. Czy to prawda ? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, bo "Zerrie" – jak nazwali parę fani – coraz rzadziej pokazują sie publicznie razem. Chodziły pogłoski, że 19-latka spotyka się ...
Zerrie ?! Jakie Zerrie ? Jakie oświadczyny ?
Byłam w totalnym szoku, bo wiedziałam że Zayn nie jest aż taki szybki a już na pewno nie spieszy mu się do małżeństwa. Może ta dziewczyna z fioletową głową go do tego namówiła ? A może faktycznie aż tak bardzo się zakochał... hmm, mimo wszystko ładnie mu z tą grzywką – pomyślałam wlepiając się w ekran, na którym właśnie pokazywali jego zdjęcie.
Może do niego zadzwonię, złożę mu gratulacje i zapytam o datę ślubu ?
Nie ... przecież nie wie, że tu jestem, że tu mieszkam. I miejmy nadzieję, że Harry, Lou i Liam się nie wygadają. Mieszkam w Holmes Chapel, 200 mil od Londynu i niech tak zostanie.
Punktualnie usłyszałam dzwonek do drzwi. To Sophie.
- heeeeeej ! Zwarta i gotowa ! – krzyknęła w progu moja przyjaciółka. Z dnia na dzień stawała się bardziej kobieca. Nosiła ciuchy, które pięknie podkreślały jej idealną wysportowaną figurę, a na jej twarzy zauważyłam delikatny podkład i maźnięte tuszem oczy.
- Dzięki, że mi z tym pomożesz. Sama nie dałabym chyba rady – powiedziałam, przepuszczając przyjaciółkę w progu – jest tego naprawdę dużo.
- Mam coś dla Ciebie. To tak na pamiątkę – posłała mi uśmiech i wyjęła ze swojej torebki ramkę ze zdjęciem – proszę, żeby i tutaj towarzyszyły Ci wspomnienia i żebyś nie zapomniała, że jestem zawsze. 
- Sophie ! To najpiękniejszy prezent w życiu – objawił mi się nasz przecudowny portret , który przedstawiał nas kiedy miałyśmy po 14 lat. - dziękuję. - uściskałam ją i obdarowałam buziakiem.
- No a teraz do roboty. - odparła podciągając rękawy do łokci.

     Rozmawiałyśmy na temat Zayna. Sophie twierdzi, że to chwyt marketingowy, bo zarówno chłopaki jak i Little mix nagrali singiel, teledysk i to wszystko musi ruszyć, skoro chcą dobrze zarobić. Nie sądziłam, że Zayn aż tak bardzo się zmienił,  że stał się zależny od kogoś. Przecież wtedy, na bootcampach wszyscy musieli tańczyć, a on powiedział, że nienawidzi tańca i tańczyć nie będzie. Przecież mogli go odrzucić na dzień dobry ale tego nie zrobili bo widać było, że ma charakter i nie będzie robił czegoś na co nie ma ochoty a już na pewno nie będzie nikogo udawał . Takiego go lubiłam, dominującego, pewnego siebie i wiedzącego czego w życiu chcę, Nie jakiejś wyimaginowanej laleczki z boybandu. Miałam do niego coraz bardziej sceptyczne nastawienie i towarzyszyły mi negatywne uczucia związane z jego osobą. 
Leżałyśmy rozanielone na kanapie ze skrzyżowanymi na stoliku nogami.
- Jutro idę do pracy – powiedziałam dumnie upijając łyk kawy.
- Już jutro ? Kurcze, myślałam że skoczymy na jakieś zakupy.
- Spokojnie, zakupy nie zając – zaśmiałam się.
- wiesz co ? Jest dopiero 16, może pójdziemy dziś. Nie mamy nic do roboty.
- Masz rację. - powiedziałam zrywając się gwałtownie z kanapy w celu ogarnięcia się na zakupy.
       Łaziłyśmy po centrum handlowym jak za dawnych czasów. Musiałyśmy wejść do każdego sklepu bo tam zawsze mogłyśmy spotkać jakąś okazję. Miałam jeszcze trochę pieniędzy od mamy, musiałam skorzystać. W końcu jutro idę zarabiać na samą siebie i na swoje utrzymanie więc nie będzie tak wesoło.
     Sophie musiała iść bo miała jakiś mały trening przed konkursem tańca. Wiedziałam ile taniec dla niej znaczy więc nie mogłam się gniewać ani na to, że sobie poszła ani na to, że zapomniała, że ma iść. A nawet byłam jej wdzięczna, że wyciągnęła mnie z mieszkania bo zapewne siedziałabym tam, narzekała i zadręczała się tym ile trzeba tam wnieść korekt i poprawek i ile rzeczy muszę jeszcze zrobić. nawet nie mogłabym pooglądać w spokoju telewizji, ani posłuchać radia bo wszędzie do moich uszu dochodził ten znajomy głos.A może zadzwonię do Rosie ? Nie, przecież poszli z Katie, Niall'em, Louis'em i Eleanor do kina.To może zadzwonię do Harry'ego ? Odpada, mówił, że musi jechać z Liamem do trenera, Marka czy jakby się tam nie nazywał. Nie wiem na co mu ten trener ! I tak już strasznie schudł, ma nogi jak modelka i wystają mu kości policzkowe. Niedługo będzie można spokojnie nazywać go anorektyczką. Dobrze, że uwielbia tacosy i pizzę to przynajmniej to go będzie trzymało przy życiu.

Kilka godzin później, park w centrum Londynu.
     Popatrzyłam na swoje odbicie w wodzie. Wyraźnie zarysowane kości policzkowe, pełne usta pociągnięte błyszczykiem o lekkim czerwonym zabarwieniu, miałam bladą cerę, ciemne włosy lekko falujące na delikatnym wietrze i te piwne tęczówki, w których teraz tańczyły iskierki nadziei, że to wszystko się ułoży . A to był początek mojego nowego życia. Westchnęłam głośno wyrzucając z siebie te wszystkie niepotrzebne obawy. Bo przecież będzie dobrze, bo przecież zasługuję.
     Dotknęłam opuszkami palców spokojnej tafli małego jeziora, sprawiając, że mój wizerunek stał się niewyraźny. Uśmiechnęłam się blado i odchyliłam się do tyłu, zwracając wzrok ku górze, obserwując już niemal granatowe niebo. Do moich nozdrzy niespodziewanie doleciał tak nienawidzony już przeze mnie zapach dymu papierosowego. Gwałtownie odwróciłam się, dłonią rozpędzając biały kłębek dymu. Zauważyłam chłopaka intensywnie zaciągającego się papierosem, stojąc jakieś dwa metry za mną. Poznałam go. to ten przystojny brunet, z którym spędziłam najpiękniejszy miesiąc mojego życia, który był dla mnie najważniejszy przez długi okres czasu i którego tak nienawidziłam, za to, że mnie zostawił i o mnie zapomniał. Nienawidziłam go zarówno tak jak uwielbiałam. W moich oczach pojawiły się iskierki szczęścia a w brzuchu stado motylków. Miałam ochotę rzucić się na niego i już nigdy w życiu nie pozwolić mu odejść. A on wydawał mi się dziwnie opanowany. W jego oczach tkwiły przeplatające się ze sobą serpentyny pożądania i spokoju. Wydawało mi się, że kiedy patrzy na mnie czyta wszystkie moje myśli. Lecz ta tajemnica w oczach nie uległa zmianie, wykreował sobie wizerunek taki w jakim chciałabym go widzieć i chyba on siebie też wolał w takim wydaniu. W wydaniu BadBoya, badboya o ogromnym sercu. 
- kiedy przyjechałaś ? - powiedział wlepiając we mnie brązowe tęczówki. Jego ciało było nieruchome, nawet nie mrugnął oczami które przepełnione były wyrzutami w moją stronę.
- Nikotyna to okropny nałóg – wyszeptałam, niesiona nagłym przypływem śmiałości.
Ku mojemu zaskoczeniu chłopak zaciągnął się ostatni raz, po czym rzucił niedopałek na trawę i przydeptał butem. Posłał mi ten sam uśmiech, jak wtedy kiedy przyjechał po mnie na imprezę , popatrzył w niebo. Ja również w nie popatrzyłam. Gwiazdy powoli zaczęły zapalać się na niebieskiej płachcie a ja podniosłam się i lekko wyprostowałam by rozciągnąć kości, zamykając oczy. A gdy je otworzyłam, stał na przeciw mnie tak blisko, że przysięgam że mogłabym policzyć wszystkie odcienie brązu jego oczu.
- zamierzałaś mi powiedzieć ? - lekko zmrużył powieki.
- Witaj, Zayn. Miło znów Cię widzieć.

czwartek, 22 sierpnia 2013

chapter 12.

wygina się jak laska z pozostałymi gejami

*~*


"Czasami nadchodzi taki moment, kiedy powracam wspomnieniami do dawnych lat. Sprawią, że się uśmiecham. Myślę wtedy o tobie. Always and forever, prawda? Po prostu chciałabym, aby było jak dawniej. Chciałabym poczuć twój zapach, twój dotyk, usłyszeć twój głos. Chciałabym się pożegnać i po raz ostatni poczuć jak twoje ramiona mnie obejmują. Ale to niemożliwe prawda? Nie  żyję w krainie czarów i nie jestem Alicją. "


minęły 2 lata. przeżyłam posłusznie 2 lata , lata pełnych wrażeń, lata zdrad, rozstań, alkoholu, kłamstw, sztucznych uśmiechów ale też tych dobrych, takich do łez. Lata nowych znajomości, lata szczęścia, lata powodzenia, lata sukcesów, lata miłości i przyjaźni. Minęły 2 lata, odkąd widziałam jego twarz ostatni raz. Tak naprawdę, tak oczy w oczy, tak na wyciągnięcie ręki. Za każdym razem dotykając jego policzka uderzałam palcem w monitor komputera.
Miałam na życie plan. Chciałam być sobą, nie słynną bliźniaczką Styles, damską wersją nastolatka pożądanego na świecie. Był czas, że nie chciałam go znać i żałowałam, że urodziłam się JEGO siostrą. Ale co wy możecie o nim wiedzieć, co ? Kto spodziewał się, że zawsze uśmiechnięty Harry Styles, skaczący po scenie jak upity siedemnastolatek po powrocie z koncertu zaszywa się w swoim pokoju i cierpi? Czy ktokolwiek pomyślałby chociaż, że On może wrócić do hotelu, stanąć za drzwiami, oprzeć się o nie i rozpłakać? Tak po prostu. Zwyczajnie. Bo cos mu nie wyszło. Bo jest Mu źle, bo zostawił dziewczynę która wykorzystywała go jak tylko mogła i wysysała z niego energię a zdarzało się, że nawet portfel i konto w banku, Bo Harry’emu Styles’owi jest bardzo źle… Nikt by nie przypuszczał, co? Że taki energiczny, radosny, kędzierzawy przystojniak pragnie od kogoś pomocy. I absolutnie nikt nie mógł wiedzieć. Tylko ja, tylko ja to KURWA czułam to za każdym razem. Mój Harry cierpiał, a ja cierpiałam trzy razy mocniej. A oni, Ci wredni ludzie, potrafili robić tylko zdjęcia. Potrafili niszczyć wszystko, tak jak zniszczyli moją rodzinę. Tak jak zniszczyli małżeństwo moich rodziców. Ojciec zaczął chlać kiedy dowiedział się, że jego ukochany syn ma romans z kobietą praktycznie w wieku swojej matki, że jego ukochany syn ma ponad 20 tatuaży, o jego ukochanym synu piszą i mówią wszędzie. Nie chciał takiego życia, obwiniał mamę za to, że nie potrafiła go wychować tak jak się należy i że nie pracuje jak normalny facet tylko "wygina się jak laska z pozostałymi gejami i robi z rodziny pośmiewisko ". ale chyba za bardzo uwierzył w to, że on też może mieć kobietę pokroju kochanki młodszego Stylesa. Genów nie oszukasz. Zostawił nas, dzień po tym jak skończyłam 18 lat. Wyprowadził się a mama poznała Robina Twista, kochamy go jak ojca a on traktuje nas jak swoje dzieci. babcia mówi, że ojciec kręci się gdzieś w okolicach Manchesteru ale zapomniał o tym że istniejemy, guzik mnie to obchodzi, Harry'ego i Rosie też.
Własnie! Rosie... nie jest już malusią dziewczynką. Rozwija się i spełnia w fotomodelingu. Wspieramy się, pomagamy sobie. Jej historia z Liamem skończyła się dość dziwnie i spontanicznie, ale trzeba było żyć dalej. Przecież musiałyśmy wrócić do polski. Liam kogoś ma, podobno. Niall nadal spotyka się z Katie a Louis poznał Eleanor, wspólną przyjaciółkę Rosie i Harry'ego. To ona wciągnęła Rosie w świat modelek, za to jestem jej wdzięczna bo moja siostra odkryła swoje powołanie i spełnia marzenia a tak poza tym to jej nie lubię i osobiście twierdzę, że Lou jest głupi jak but ale to nie moja brocha, ja z nią nie śpię i dobrze.
A Mój Zayn, ekhem, znaczy mój przyjaciel Zayn jest z Perrie, Perrie Edwards. 19-letnią blondynką, która brała udział w 8 edycji X-factor. Świetnie, następna gwiazdunia. No cóż, skoro tak mu własnie jest dobrze i kocha ją, to go ahead ! Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi. To się zaczęło jakoś w marcu 2012 roku, kiedy to przestał odbierać telefony, przestał odpowiadać na smsy, przestał dzwonić na skype. Czułam, że coś nie tak... mimo odległości i jego napiętego grafiku, zawsze rozmawialiśmy. A czasami nawet częściej niż z Harry'm bo tamtemu się zachciało Taylor Swift. Ostatecznie ją polubiłam kiedy razem z bratem złożyli mi piękne internetowe życzenia na urodziny, jest taka prawdziwa i nie gwiazdorzy co bardzo cenię w ludziach.
Zawsze mogłam liczyć na Zayna, potrzebowałam rozmów z nim jak tlenu. Skype był uruchomiony 24 na dobę, a on potrafił dzwonić nawet o 2 w nocy tylko po to żeby powiedzieć mi ' dobranoc '. lubiłam patrzeć jak zasypia wykończony po koncercie, jak ledwo wydobywa ze zmęczonego gardła dźwięk. Jakoś po tym jak rozmawialiśmy ostatni raz minął tydzień a ja zobaczyłam tweeta "@Perrie_Edwards is the most beautiful woman i've ever seen.x", potem tylko plotki, zdjęcia i znów plotki. Co do cholery ?! Harry potwierdził moje obawy. Zabolało? Może trochę...
zabolało cholera jak jeszcze nic nigdy w życiu. Postanowiłam wymazać go z głowy, z myśli, z serca. Wcale nie przeszkadzało mi, że mój brat przebywa z nim całe dnie i noce, wcale nie przeszkadzało mi, że na każdej stronie internetowej i kanale muzycznym pojawiał się on, wcale nie przeszkadzało mi to, że teoretycznie miałam go na wyciągnięcie ręki a praktycznie był nieosiągalny. Tęskniłam, przez długi czas. Ale wreszcie Ja też kogoś poznałam. miał na imię Damian, 19 lat i śliczne brązowe oczka. nie kochałam go ale byłam nim zauroczona, był taki miły i dobrze mnie traktował. Dogadywaliśmy się i lubiłam spędzać z nim czas ale Wtedy nie wiedziałam, że jest skończonym psychopatą, idiotą i zdradziecką świnią. Potrafił mnie rozśmieszyć, potrafił wymyślić coś żebym się nie nudziła. Kiedyś nawet bawiliśmy się w podpisywanie autografów, zdjęć itp. Zwłaszcza kserokopii moich i Harry'ego, Rosie i Harry'ego, mamy i Harry'ego. Tak, podpisywałam zdjęcia na których była mama. To było fajne, kreatywne. Ale do czasu kiedy nie dowiedziałam się, że ten obleśny pajac na tym zarabiał. No bo przecież jestem STYLES, cholera ! A na koniec zostawił mnie dla ciężarnej 17-latki. Przysięgłam sobie, koniec związków. KONIEC !
Zostałyśmy same z mamą i Robinem, radziłyśmy sobie ale tęskniłyśmy za domem, za tym prawdziwym domem w Holmes Chapel, tęskniłyśmy za babcią i za Harry'm przede wszystkim. To była spontaniczna decyzja ale byłyśmy pewne, że dobra. Tu nic nas nie trzymało. NIC.

Usamodzielniłam się i już nie jestem dziewczynką, która potrzebuje pomocy innych i ciągle jest zależna od kogoś. Nie jestem już małą Kim. Nadal mam dołeczki u dołu pleców, nadal mam naszyjnik od babci i czerwoną szminkę, którą ograniczam. Nadal gram na bębnach, ale wzięłam się za gitarę i pianino, nadal przyjaźnię się z Sophie, która namówiła mamę na przeprowadzkę do Londynu gdyż tak zrobiła Ann, wówczas już Pani Twist, odwieczna przyjaciółka Pani Stoner. Przyjaciółek się nie rozdziela, nawet tych co mają po 40 lat.

Nie palę, nie mam już rudych włosów. Piję herbatę przed snem i naprawdę nie cierpię swoich ud i brzucha a już na pewno nie pokocham swoich zmarszczek wokół oczu gdy próbuję się uśmiechnąć . Mam pracę w małej knajpce, niedaleko mojego własnego mieszkania, Rosie, mama i Robin mieszkają kilka ulic w głąb miasta. A ja mieszkam na Worfield Street 12 w Londynie i jestem Kimberly, Kimberly Madeleine Styles.