aż tak bardzo się zmienił, że stał się zależny od kogoś.
Słońce obudziło mnie ciepłymi
promykami. Zaciągnęłam się londyńskim powietrzem wpadającym
przez otwarte okno mojej sypialni, właściwie jak na razie to
magazynu z pudłami. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i z wielką
ochotą podniosłam się z łóżka. Chciałam jak najszybciej
rozpakować ostatnie pudła i definitywnie powiedzieć, że mogę tu
zamieszkać. Ok 12 miała wpaść Sophie, więc wykonałam poranną
toaletę, ubrałam się w jakieś roboczo-codzienne ciuchy i zeszłam
do kuchni. Wzięłam potrzebne rzeczy do tego aby móc zrobić sobie
śniadanie i kawę. Delektując się posiłkiem postanowiłam włączyć
TV. Skakałam po kanałach bo nie interesowało mnie, że londyńska
gospodarka upada a jacyś nierozważni ludzie przegrywają na
giełdzie i są w stanie sprzedać duszę diabłu za złamanego
funta. Robiło mi się niedobrze gdy do moich uszu dochodziły takie
wiadomości.
" Znany z zespołu One Direction
Zayn Malik podobno oświadczył się swojej dziewczynie Perrie
Edwards z zespołu Little Mix .. " usłyszałam głos spikera i
o mały włos nie udusiłabym się łykiem kawy. " Menedżerowie
zespołów nie wypowiadają się na ten temat a i sami zakochani go
unikają. Czy to prawda ? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, bo
"Zerrie" – jak nazwali parę fani – coraz rzadziej
pokazują sie publicznie razem. Chodziły pogłoski, że 19-latka
spotyka się ...
Zerrie ?! Jakie Zerrie ? Jakie
oświadczyny ?
Byłam w totalnym szoku, bo wiedziałam
że Zayn nie jest aż taki szybki a już na pewno nie spieszy mu się
do małżeństwa. Może ta dziewczyna z fioletową głową go do tego
namówiła ? A może faktycznie aż tak bardzo się zakochał... hmm,
mimo wszystko ładnie mu z tą grzywką – pomyślałam wlepiając
się w ekran, na którym właśnie pokazywali jego zdjęcie.
Może do niego zadzwonię, złożę mu
gratulacje i zapytam o datę ślubu ?
Nie ... przecież nie wie, że tu
jestem, że tu mieszkam. I miejmy nadzieję, że Harry, Lou i Liam
się nie wygadają. Mieszkam w Holmes Chapel, 200 mil od Londynu i niech tak zostanie.
Punktualnie usłyszałam dzwonek do
drzwi. To Sophie.
- heeeeeej ! Zwarta i gotowa ! –
krzyknęła w progu moja przyjaciółka. Z dnia na dzień stawała
się bardziej kobieca. Nosiła ciuchy, które pięknie podkreślały
jej idealną wysportowaną figurę, a na jej twarzy zauważyłam
delikatny podkład i maźnięte tuszem oczy.
- Dzięki, że mi z tym pomożesz.
Sama nie dałabym chyba rady – powiedziałam, przepuszczając
przyjaciółkę w progu – jest tego naprawdę dużo.
- Mam coś dla Ciebie. To tak na
pamiątkę – posłała mi uśmiech i wyjęła ze swojej torebki
ramkę ze zdjęciem – proszę, żeby i tutaj towarzyszyły Ci
wspomnienia i żebyś nie zapomniała, że jestem zawsze.
- Sophie ! To najpiękniejszy
prezent w życiu – objawił mi się nasz przecudowny portret ,
który przedstawiał nas kiedy miałyśmy po 14 lat. - dziękuję. -
uściskałam ją i obdarowałam buziakiem.
- No a teraz do roboty. - odparła
podciągając rękawy do łokci.
Rozmawiałyśmy na temat Zayna. Sophie
twierdzi, że to chwyt marketingowy, bo zarówno chłopaki jak i
Little mix nagrali singiel, teledysk i to wszystko musi ruszyć,
skoro chcą dobrze zarobić. Nie sądziłam, że Zayn aż tak bardzo
się zmienił, że stał się zależny od kogoś. Przecież wtedy,
na bootcampach wszyscy musieli tańczyć, a on powiedział, że
nienawidzi tańca i tańczyć nie będzie. Przecież mogli go
odrzucić na dzień dobry ale tego nie zrobili bo widać było, że
ma charakter i nie będzie robił czegoś na co nie ma ochoty a już
na pewno nie będzie nikogo udawał . Takiego go lubiłam,
dominującego, pewnego siebie i wiedzącego czego w życiu chcę,
Nie jakiejś wyimaginowanej laleczki z boybandu. Miałam do niego
coraz bardziej sceptyczne nastawienie i towarzyszyły mi negatywne
uczucia związane z jego osobą.
Leżałyśmy rozanielone na kanapie ze skrzyżowanymi na stoliku nogami.
Leżałyśmy rozanielone na kanapie ze skrzyżowanymi na stoliku nogami.
- Jutro idę do pracy –
powiedziałam dumnie upijając łyk kawy.
- Już jutro ? Kurcze, myślałam że
skoczymy na jakieś zakupy.
- Spokojnie, zakupy nie zając – zaśmiałam się.
- Spokojnie, zakupy nie zając – zaśmiałam się.
- wiesz co ? Jest dopiero 16, może
pójdziemy dziś. Nie mamy nic do roboty.
- Masz rację. - powiedziałam zrywając się gwałtownie z kanapy w celu ogarnięcia się na zakupy.
Łaziłyśmy po centrum handlowym jak
za dawnych czasów. Musiałyśmy wejść do każdego sklepu bo tam
zawsze mogłyśmy spotkać jakąś okazję. Miałam jeszcze trochę
pieniędzy od mamy, musiałam skorzystać. W końcu jutro idę
zarabiać na samą siebie i na swoje utrzymanie więc nie będzie
tak wesoło.
Sophie musiała iść bo miała jakiś
mały trening przed konkursem tańca. Wiedziałam ile taniec dla
niej znaczy więc nie mogłam się gniewać ani na to, że sobie
poszła ani na to, że zapomniała, że ma iść. A nawet byłam jej
wdzięczna, że wyciągnęła mnie z mieszkania bo zapewne
siedziałabym tam, narzekała i zadręczała się tym ile trzeba tam
wnieść korekt i poprawek i ile rzeczy muszę jeszcze zrobić.
nawet nie mogłabym pooglądać w spokoju telewizji, ani posłuchać
radia bo wszędzie do moich uszu dochodził ten znajomy głos.A może zadzwonię do Rosie ? Nie,
przecież poszli z Katie, Niall'em, Louis'em i Eleanor do kina.To może zadzwonię do Harry'ego ?
Odpada, mówił, że musi jechać z Liamem do trenera, Marka czy
jakby się tam nie nazywał. Nie wiem na co mu ten trener ! I tak
już strasznie schudł, ma nogi jak modelka i wystają mu kości
policzkowe. Niedługo będzie można spokojnie nazywać go
anorektyczką. Dobrze, że uwielbia tacosy i pizzę to przynajmniej
to go będzie trzymało przy życiu.
Kilka
godzin później, park w centrum Londynu.
Popatrzyłam
na swoje odbicie w wodzie. Wyraźnie zarysowane kości policzkowe,
pełne usta pociągnięte błyszczykiem o lekkim czerwonym
zabarwieniu, miałam bladą cerę, ciemne włosy lekko falujące na
delikatnym wietrze i te piwne tęczówki, w których teraz tańczyły
iskierki nadziei, że to wszystko się ułoży . A to był początek
mojego nowego życia. Westchnęłam głośno wyrzucając z siebie te
wszystkie niepotrzebne obawy. Bo przecież będzie dobrze, bo
przecież zasługuję.
Dotknęłam
opuszkami palców spokojnej tafli małego jeziora, sprawiając, że
mój wizerunek stał się niewyraźny. Uśmiechnęłam się blado i
odchyliłam się do tyłu, zwracając wzrok ku górze, obserwując
już niemal granatowe niebo. Do
moich nozdrzy niespodziewanie doleciał tak nienawidzony już przeze
mnie zapach dymu papierosowego. Gwałtownie odwróciłam się,
dłonią rozpędzając biały kłębek dymu. Zauważyłam chłopaka
intensywnie zaciągającego się papierosem, stojąc jakieś dwa
metry za mną. Poznałam go. to ten przystojny brunet, z którym
spędziłam najpiękniejszy miesiąc mojego życia, który był dla
mnie najważniejszy przez długi okres czasu i którego tak
nienawidziłam, za to, że mnie zostawił i o mnie zapomniał.
Nienawidziłam go zarówno tak jak uwielbiałam. W moich oczach
pojawiły się iskierki szczęścia a w brzuchu stado motylków.
Miałam ochotę rzucić się na niego i już nigdy w życiu nie
pozwolić mu odejść. A on wydawał mi się dziwnie opanowany. W
jego oczach tkwiły przeplatające się ze sobą serpentyny
pożądania i spokoju. Wydawało mi się, że kiedy patrzy na mnie
czyta wszystkie moje myśli. Lecz ta tajemnica w oczach nie uległa
zmianie, wykreował sobie wizerunek taki w jakim chciałabym go
widzieć i chyba on siebie też wolał w takim wydaniu. W wydaniu
BadBoya, badboya o ogromnym sercu.
-
kiedy przyjechałaś ? - powiedział wlepiając we mnie brązowe
tęczówki. Jego ciało było nieruchome, nawet nie mrugnął oczami
które przepełnione były wyrzutami w moją stronę.
-
Nikotyna to okropny nałóg – wyszeptałam, niesiona nagłym
przypływem śmiałości.
Ku
mojemu zaskoczeniu chłopak zaciągnął się ostatni raz, po czym
rzucił niedopałek na trawę i przydeptał butem. Posłał mi ten
sam uśmiech, jak wtedy kiedy przyjechał po mnie na imprezę ,
popatrzył w niebo. Ja również w nie popatrzyłam. Gwiazdy powoli
zaczęły zapalać się na niebieskiej płachcie a ja podniosłam
się i lekko wyprostowałam by rozciągnąć kości, zamykając
oczy. A gdy je otworzyłam, stał na przeciw mnie tak blisko, że
przysięgam że mogłabym policzyć wszystkie odcienie brązu jego
oczu.
- zamierzałaś
mi powiedzieć ? - lekko zmrużył powieki.
- Witaj,
Zayn. Miło znów Cię widzieć.





