wtorek, 23 lipca 2013

chapter 10.

Odkąd się pojawiłaś to wszystko zaczęło mieć jakiś sens. 





" Nasze oddechy połączyły się w węzeł i ciepłe powietrze owiało moją twarz i ciepłe spojrzenie badało moje tęczówki i ciepłe usta dotknęły moich i moje dotknęły mocniej tych drugich. A Gdy się oderwały nie było już ciepłego powietrza ani ciepłego spojrzenia a zamiast tego w jego oczach dostrzegłam coś na kształt zdania " przepraszam, nie powinienem tego robić " zanim wzrok utkwił w podłodze

- Kimberly, Rosie !! - uradowany głos Harry'ego wyrwał mnie z tego transu.

-Harry ! Tak bardzo się cieszę ! - podbiegłam do brata tuląc go tak mocno jak tylko mogłam. Wiedziałam, że pokręconemu się uda. WIEDZIAŁAM! "

~*~

Razem przebrnęliśmy aż do wielkiego finału. Byłam tak bardzo podekscytowana, że w tamtej chwili nie liczyło się dla mnie nic! Musieli wygrać, przecież wysłałam 47586947 milionów esemesów.
Siedziałam ze spuszczoną głową. Słuchałam Dermota O'Leary'ego jak wypowiadał te przeklęte i jednocześnie tak bardzo utęsknione słowa.
" Zwycięzcą ósmej edycji " X- Factor " jest ... są ..-. coraz bardziej podnosił mi ciśnienie ...- tytuł zwycięzcy ósmej edycji X – factor wędruje do ... - gdybym mogła, zabiłabym go. Kurcze! Przegryzłam wargę aż do krwi, boli. To chyba czas przerzucić się na obgryzanie paznokci.
Chłopcy też się stresowali. Tam, na bootcampach myślałam, że ich stres osiągnął swoje apogeum, ale to co wypisywało się na ich twarzach w tym momencie to było coś fantastycznego, że tak bardzo zależy im na marzeniach ale zarazem przerażającego, że właśnie tak bardzo im zależy, bo to podchodziło pod chorobę. Ostatnimi dniami żyli tylko i wyłącznie śpiewem, Niall to nie jadł chyba przez pół dnia, a z jego strony to prawie jak samobójstwo. Uwierzcie.
Nawet zakupy, na które postanowiłyśmy ich wyrwać nie pomogły. Bo kiedy jeden pokazywał wybrany ciuch drugiemu, ten odpowiadał " może założę to na finał ? ". niewdzięczne snoby ! To my męczymy się, żeby było im miło, żeby choć na moment zapomnieli o tej presji a oni nam tak ? Nawet kolega Lou, towarzysząc nam w lataninie po sklepach stwierdził, że zwariowali na tym punkcie a na czole powinni mieć wytatuowane wielkie "jestem debilem do potęgi X". tak mówiliśmy 3 dni przed finałem chociaż z każdą godziną dopadał nas wszystkich coraz większy stres ale nie dawaliśmy tego po sobie poznać, trzeba było się przecież wspierać....
- tytuł zwycięzcy ósmej edycji X – factor wędruje do ... - powiedz One Direction, powiedz to. Powiedz ! Modliłam się i prosiłam w myśli wszystko co możliwe. - do.. Matt'a Cardle'a. Ogłuchłam tak? One Direction zajęło 3 miejsce. Do moich oczu napływały teraz nawałnice łez. Zapomniałam, że ściskam kciuki tak mocno, że nawet ich teraz nie czuję.
Oficjalnie nie wygrali, ale dla mnie i tak są zwycięzcami.



28 sierpień, Londyn.
Siedziałam na hotelowym, bordowym fotelu z książką w dłoni. Znów nie miałam co robić. Dziewczyny poszły na zakupy, co szczerze mówiąc nudziło mnie niemiłosiernie. A chłopcy udzielali jakiegoś wywiadu. Drzwi do ich sławy otworzyły się z prędkością światła. Tak samo jak pojawiały się tłumy fanek, od 12 lat do 25. Robiło się ich coraz więcej, a nam coraz to bardziej duszno. 
Mama ze względu na Harry'ego pozwoliła nam zostać do końca wakacji. Chłopcy mieli zagrać koncert już jutro a my wyjeżdżałyśmy następnego dnia. Musimy dziś odwiedzić babcię i się z nią pożegnać. Harry zostaje w Londynie, a my wracamy do Polski. Też mogłybyśmy zostać, ale szkoła. Poza tym, mama umiera z tęsknoty i twierdzi, że czym prędzej wrócimy do domu tym szybciej przywieziemy jej kawałek Harry'ego. Dziwnie to brzmiało słuchając tego przez telefon, ale pogodziliśmy się już z faktem że nasza kochana Anne Cox jest wariatką.


"Rozstanie boli tak bardzo dlatego, że nasze dusze stanowią jedno. Może zawsze tak było i może na zawsze tak niepozostanie. Może przed tym wcieleniem żyliśmy po tysiąc razy i w każdym życiu siebie odnajdowaliśmy. I może za każdym razem z tego samego powodu nas rozdzielano. Co oznaczałoby, że dzisiejsze pożegnanie równa się pożegnaniu sprzed dziesięciu tysięcy lat i stanowi preludium przyszłego pożegnania. "


Wróciłam do czytania i od razu w oczy wpadło mi słowo ' ostanie ' . Prziecież muszę powiedzieć Zaynowi o wyjeździe w poniedziałek. Nie chciałam się z nim rozstawać. Nie chciałam się rozstawać z Sophie, z Harry'm, z chłopcami i Katie... przez ten miesiąc przywiązałam się do nich, spędzaliśmy 24 na dobę razem. Znałam ich już na wylot a nawet mogę powiedzieć, że ich kochałam. Byliśmy jedną, wielką, szczęśliwą, zakochaną w sobie rodzinką ! Czy to znaczy, że kocham Malika jak brata ? Czy ja go w ogóle kocham?



Po powrocie od babci marzyłam o tym aby wziąć prysznic i położyć się spać. Chciałam zmyć z siebie wszystkie jej buziaki przepełnione słonymi łzami i tą nadchodzącą tęsknotą. Czułam, że im szybciej się tego pozbędę tym szybciej dojdę do siebie i odpuchną mi oczy, które wówczas były niczym dwie dojrzałe, fioletowe śliwki.
Harry i Rosie rzucili się na kanapę obok pozostałych. Lustrując dokładnie widzów jakiegoś dennego science-fiction nie dostrzegłam czarnego łebka z tą zawadiacko stojącą grzywą. Zaintrygowało mnie to. No ale może poszedł spać albo zaszył się w wannie tak jak ja to za chwilę uczynię.
Rzuciłam torebkę w pierwszy kąt i zbliżając się do łazienki ściągałam z siebie T-shirt. W moim pokoju było wystarczająco jasno od latarni ulicznych, więc nie potrzebowałam zapalać światła. Jakoś nie za bardzo przepadałam za jasnością w pomieszczeniu w którym obecnie przebywałam, gdy było ciemniej to było przytulnie i tajemniczo a ja właśnie to uwielbiałam. Ku mojemu zdziwieniu nagle w pokoju rozbłysło jaskrawe światło lampki nocnej.
- Malik ! Co Ty do cholery robisz w moim pokoju ? - warknęłam.
- czekałem na Ciebie. - jego mina nie wskazywała teraz stu procent dobrego humoru. Był przygnębiony i przybity choć chyba powinien się cieszyć z sukcesu.
- ale ja właśnie .. - kiwnęłam kciukiem za siebie wskazując drzwi łazienki. - to ważne? - chłopak pokiwał twierdząco głową. Westchnęłam cicho i już siedziałam po turecku obok niego, opierając plecy o ścianę. -co jest ?
- bo widzisz Kim .. - gwałtownie podniósł się z łóżka i stanął naprzeciwko mnie. - Kim bo ja .. chciałem –
nerwowo zgryzł wargę i spojrzał na mnie tym swoim wzrokiem pełnym nadziei na to, że pomogę mu wydobyć jakieś słowo.    
- prosto z mostu. - rozłożyłam ręce zsuwając się do krawędzi łóżka.
- ja bardzo Cię lubię, wiesz ? Odkąd się pojawiłaś to wszystko zaczęło mieć jakiś sens. Wiedziałem już, że mam dla kogo to robić. Jesteś jak taki anioł stróż i chciałbym żebyś była zawsze, zawsze przy mnie. - cicho westchnął. Kucnął przy mnie i oparł brodę na moich kolanach – chciałbym się przy Tobie budzić i patrzeć na Ciebie w każdej sekundzie i na tę chwilę nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie i może to głupie ale ja Ciebie chyba ... - mikro-sekundowa cisza pozwoliła mi przejąć ten dialog. Zayn podziwiał teraz albo swoje buty, albo moje stopy albo dywan.
- Zayn, ja wyjeżdżam. Wracam do polski. W poniedziałek – przerwałam mu nie chcąc by wypowiedział te ostatnie słowo. Tak, głównie ze względu na siebie bo byłoby mi trudniej się z nim pożegnać.
- co ? - spojrzał na mnie śmiertelnie poważnie jakby chciał zaraz zabić mnie siłą swojego wzroku.
- muszę wrócić do Polski. Mam tam szkołę. - przeczesałam ręką włosy Zayna. - myślałam  że wiesz. - oczywiście, że wiedziałam że nie wie ! Ale przecież miałam świadomość tego, że ma ochotę mnie teraz zabić więc musiałam udać głupią. Psychicznie chorych się oszczędza i traktuje łagodniej. Zaczęłam nerwowo wykręcać palce a on wryty w to co robię, opierał się na moich kolanach bez słowa. W pokoju panowała taka cisza, że jego oddech teraz brzmiał jak rockowy koncert Ozziego Osbourna.
Skrzywdziłam go. Przecież chciałam żeby się zakochał, przecież mi na nim zależy. Moje ciało rozrywały teraz wyrzuty sumienia a do moich oczu napłynęły łzy. Jestem głupia. Rozkochuję w sobie chłopaka, który na domiar złego jest idealny, a potem tak perfidnie mówię mu że to koniec gdzie nawet jeszcze nie było początku ? Głupie 16-latki tak mają.

- przepraszam – wydusiłam zachrypniętym głosem a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku uderzając prosto w zewnętrzną stronę ręki Malika.
" ZAYN CHOOOOOODŹ pokazują nas w telewizji " dobiegł nas głos z salonu naszego tymczasowego mieszkania. Spiorunował mnie pretensjonalnym wzrokiem, kciukiem przejeżdżając po mojej dłoni. Wzbił się na proste nogi podpierając się o kolano, pokiwał lekko głową i wyszedł, trzaskając drzwiami. Może nie specjalnie, ale mimo wszystko.
Z dołu słyszałam śmiechy, zegarek tykał, powiewał wiatr a ja między łóżkiem a szafką nocną – płakałam.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nie mogłam dodać nic wczoraj, bo zwyczajnie nie miałam czasu.
korzystając z okazji chciałabym złożyć BEST WISHES EVER z okazji 3 rocznicy twórczości chłopaków ! <3
no i oczywiście, Leeroy wymiata *,*
rozdział dedykuję Pauli, która męczyła mnie wczoraj do 3:15, która razem z 3 miśkami zajmowała większą cześć mojego łóżka.
comment !
damntrue, kiss. x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz