środa, 3 lipca 2013

chapter 2.

jesteście moimi gwiazdeczkami


wybiła 20:40, czekałyśmy na tego kolegę pod domem wystrojone a jak, nie bez powodu byłyśmy przecież  na zakupach ( Kimberly & Rosie ). dochodziła już 21..

- no, niesamowicie punktualnie kurwa - powiedziałam - muszę zapalić. - wyjęłam fajki i zdążyłam podpalić a przed nami stanął ciemny samochód z ciemnymi szybami. szyba od strony pasażera otworzyła się a naszym oczom pokazał się dość przystojny chłopak w ciemnych okularach, w białym T-shircie i jedną z moich ulubionych rzeczy w męskiej garderobie - czarna, skórzana kurtka.
- " vas hapenin? " - usłyszałyśmy śmieszny głos
- eee ? - odezwałam się
- zapewne Wy musicie być siostry Styles.
- podobno, a Ty to ? - chłopak wysiadał z samochodu a my patrzyłyśmy na każdy ruch. podszedł do mnie.
- jestem Zayn, a Ty ? - złapał moją rękę.
- Kimberly -  pocałował mnie w dłoń,  cały czas patrząc mi w oczy. speszona odwróciłam głowę, żeby nie zauważył wpadki. moje serce dziwnie zaczęło bić a w brzuchu czułam jakby przechodziło w nim stado wściekłych motyli. 

' boże, co się ze mną dzieje? ja pierdole, co ma oczy zajebiste... matko. "

- a Ty to Rosie w takim razie. - podszedł do siostry wykonując tę samą czynność a tamta jak zahipnotyzowana i niespełna rozumu się do niego uśmiechała.
- mhm - odrzekła nieśmiało.
- to co, lejdis ? jedziemy ? - otworzył przed nami drzwi. 
- ta, a można w tym samochodzie palić ?
- pewnie. siadajcie. 
wsiadłyśmy, od razu zapięłyśmy pasy.
- nie bójcie się, nie jeżdżę szybko - uśmiechnął się, a że siedziałam z przodu widziałam jego piękne, śnieżnobiałe ząbki. 
- i dobrze - rzuciłam sucho mimo wszystko.
- ooou, ktoś to jest chyba obrażony.
- chyyyybaaaa Kiiiimberly - powiedziała Rosie a Zayn odwrócił się do niej i posłał jej uśmiech. znów ten sam zajebiście słodki uśmiech.
- po prostu nie lubię jak ktoś się spóźnia, czekałyśmy na Ciebie ponad 20 minut.
- ooojej?! i co ? jesteście dziewczynami, wiedziałem że jak zwykle Wy się lubicie spóźniać.
- nie jesteśmy jak każde, ok ?! - uniosłam głos, złapałam ostatniego bucha i wyrzuciłam peta przez okno. 
- zauważyłem - zmierzył mnie od góry do dołu - zaaaauważyłem.
resztę drogi spędziliśmy w ciszy, tzn głównie ja bo nie chciałam wcinać się w gadkę  między brunetem a Rosie.
- Harry kazał zawiązać Wam oczy jak dojedziemy - powiedział gdy już praktycznie byliśmy na miejscu
- serio ? - skrzywiłam się
- mhm - pokiwał twierdząco Zayn
- boże, ten to nigdy nie zmądrzeje. no ok.

* wszystko gotowe, już jesteśmy pod clubem. taaa, noo. a ok. nara * - po zakończonej konwersacji, Zayn wrzucił telefon do wewnętrznej kieszeni kurtki, spojrzał na mnie i uśmiechnął się cwaniacko, jak typowy BadBoy, najsłodszy i najbardziej zakazany w całym wszechświecie.

wysiadłyśmy z samochodu.
- czeeeeeeeeeeeść pysie ! - w clubu wybiegł kompletnie pijany Harry.
- no to ładnie - powiedziała Rosie a Harry podbiegł do niej i zaczął ją przytulać i całować - odejdź frajerze, śmierdzisz.
- Ty za to pięknie pachniesz moja perełko ! - przymilał się loczek - kocham Cię siostrrrro. i Ciebie też kocham bliźniaczko - Harry objął nas obydwie bełkocząc coś pod nosem 
- matko kochana, Harry... - powiedziałam trzymając go w pasie.
- właśnie niespodzianka! Zayn zawiąż oczy Kim, Rosie chodź do mnie - próbował założyć jej opaskę na głowę
- o nieee nieee nieee ... ja się tak nie poświęcę - odsunęła się o kilka kroków w tył. - czy może mi ktoś pomóc ? 
- LIAAAAAAAAAAAM ! - krzyknął Zayn zawiązujący mi opaskę na oczach - chodź szybko !
- co jest ? - krzyknął blondyn wyskakujący z clubu uśmiechnięty od ucha do ucha.
- ta oto prześliczna młoda dama potrzebuje pomocy bo jej upośledzono - najebany brat próbował wydłubać jej oczy . - zaśmiał się
- ahaaa, więc to Ty jesteś Kimberly ? - podszedł do Rosie
- nie, to ona jest Kimberly, ja jestem Rosie ta ładniejsza. - uśmiechnęła się
- eeee, świnio! ja wszystko słyszę. - zaśmiałam się
- wszystko rozumiem, ok.  ja jestem Liam, ten najprzystojniejszy - posłał jej uśmiech.
- no właśnie widzę - patrzyli na siebie jakby znali się od zawsze, wiedziałam, że ta dwójka będzie kochała się na zabój. Liam zawiązał oczy małej, Zayn mi. Brunet objął mnie w pasie od tyłu.
- gotowa na szok? - powiedział mi do ucha a ciarki przeszły po całym moim ciele, jak nigdy.
- pewnie. prowadź.
coraz to głośniej grała muzyka, było słychać dźwięk szkła, pisk i śmiech dziewczyn, rozmowy facetów.
- show time !!! - krzyknął Harry, który jakoś człapał za nami. 
w końcu byliśmy w środku, chłopaki zdjęli nam opaski z oczu. rozglądałyśmy się, co było naturalnym odruchem.
- co to za niespodzianka ? - zapytałam Zayna 
- co ?! - krzyknął 
- co to za niespodzianka ?! - powtórzyłam głośniej
- coo?! - przysunął głowę na bliską odległość do mojej, objął mnie w pasie, spojrzeliśmy sobie prosto w oczy, a ja głupia nie mogłam oderwać wzroku od jego brązowych jak najsłodsza czekolada oczu, staliśmy tak przez dłuższą chwilę. kiedy zrobiło mi się trochę niezręcznie zapytałam ponownie, tym razem prosto w ucho Zayna.
- yyym, więc co z tą niespodzianką ?
- aaaaa no tak. odwróć się. - jednym ruchem pomógł mi obrócić się o 180 stopni.
zrobiłam to co kazał chłopak i faktycznie razem z Rose, doznałyśmy szoku ! stały tam nasze najukochańsze, Sophie - moja najlepsza przyjaciółka, Katie - najlepsza przyjaciółka Rosie. gdy już doszło do nas, że to one rozległ się przeogromny, mega głośny pisk ! zaczęłyśmy się przytulać, wszystkie razem. to była najpiękniejsza chwila w moim życiu,w naszym życiu !
- ale co Wy tu robicie ? - powiedziałam tuląc do siebie Sophie.
- jesteśmy, po prostu jesteśmy. cieszysz się ? 
- jasne ! taaak za Tobą tęskniłam, nie widziałam Cię 3 lata ! boooże kocham Cię ! - tuliłam ją tak mocno jak tylko mogłam
- moooja Kimi, moooja mała Kimi ! nic się nie zmieniłaś, nadal jesteś piękna!
- to wszystko dzięki Harry'emu. zadzwonił do Sophie, powiedział, że przylatujecie. nie mogłyśmy ominąć takiej okazji ! - powiedziała Kate trzymając Rose za dłonie, która oczywiście rozpłakała się ze szczęścia. cała grupka powiedziała tylko krótkie ' aaaaaaawww ' a przystojniak Liam podszedł i czule ją przytulił. gdy emocje już trochę opadły razem z siostrą wyściskałyśmy naszego loczka a on ze łzami w oczach powiedział " jesteście moimi gwiazdeczkami, jak tak długo Was nie było naprawdę tęskniłem. brakowało mi Was jak cholera! kocham moje małe siostrzyczki ! to co, pijemy ? " 

pachniało mocnym alkoholem, papierosowym dymem i mieszającymi się perfumami setkami ludzi. 
ruszyłyśmy na loże, gdzie siedziała reszta chłopaków z zespołu uformowanego w X-Factor
- poznajcie się - powiedział Harry - to są moje siostry, Kimberly i Rosalie a to Louis i Naill, dziewczyny się już znają .. bla bla bla . to kto do baru ? - uśmiechnął się Loczek
- pewnie wszyscy - powiedziała Sophie na co zareagowaliśmy śmiechem.
wypiliśmy po kilka drinków, ruszyliśmy na parkiet, wariowaliśmy i wygłupialiśmy się. oczywiście DJ musiał zapuścić 'wolny rytm dla zakochanych'. Louis tańczył z Katie, Nail z Jessie - jego koleżanką, która zjawiła się tam podczas imprezy, Liam z Rosie. gdy usłyszałyśmy piosenkę stwierdziłyśmy z Sophie, że to nie dla nas, zresztą rozumiałyśmy się bez słów. złapałam koleżankę za rękę i podążałam za nią w stronę naszego stolika. nagle poczułam dotyk na swojej dłoni, odwróciłam się
- zatańczysz ? - zobaczyłam przed sobą Zayna.
- yyy, aaalee ja właśnie ... - spojrzałam na Sophie, która pokazała mi tylko ruch głową żebym się zgodziła, ona natomiast poszła do stolika - eech, ok - uśmiechnęłam się. zarzuciłam ręce na barki bruneta, starałam się nie patrzeć mu w oczy choć on nie przestawał tego robić. kątem oka wyczaiłam brata, który z piwem w dłoni " obczajał laski ". złapałam Zayna za rękę, nie wiedział o co chodzi. 
- przepraszam na momencik. - podeszłam do Harry'ego. - mały, może już wystarczy ? to raz - zabrałam mu alkohol. - a dwa to idź poproś Sophie do tańca co? - wskazałam na przyjaciółkę 
- hmm, no w sumie. nic mi się nie stanie. - ruszył w stronę dziewczyny, która widocznie była baardzo zaskoczona ale i przeszczęśliwa propozycją Harry'ego.
- wiedziałam, że jej nie przeszło - powiedziałam gdy wracaliśmy na parkiet
- huh ? 
- nic, nic. - wróciliśmy do poprzedniej pozycji tańca ale brunet nie był zadowolony moją odpowiedzią. westchnęłam - ech, bo widzisz Sophie była zakochana jako dzieciak w Harry'm i najwyraźniej jej nie przeszło.
- aa to tak, zauważyłem.
- no właśnie ale to dłuższa historia.
minęło kilka godzin, dobiegła 4 nad ranem. każdy był  pod wpływem alkoholu oprócz Louisa i Liama, którzy mieli odwieźć nas do domów. tańczyliśmy ostatni taniec i mieliśmy w planach się zwijać . nagle poczułam na swoim pośladku coś w postaci klapsa, gwałtownie się odwróciłam
- eej ! co jest kurwa? Zayn !?
- ale jesteś zajebista, mmmm ! może się przejdziemy tam gdzie nikt nie będzie patrzył ? - złapał mnie w talii i przysunął do siebie. był ostro pijany.
- ZAYN ! zabieraj łapy rozumiesz ? - próbowałam się wydostać
- eej maleńka, przecież na mnie lecisz - uśmiechnął sie jak stary pedofil co wzbudziło we mnie odruchy wymiotne
- zostaw mnie kurwa dociera?!
- laaaleczko, no co jest ? - coraz bardziej się przysuwał
- zostaw ją ! - krzyknęła Sophie - zostaw ! - podbiegła szybko, odepchnęła chłopaka. gdy już się uwolniłam, wymierzyłam brunetowi siarczysty policzek
- nienawidzę Cię ! - rozpłakałam się i pobiegłam w stronę loży, łapiąc w pośpiechu swoją torebkę. - Liam, odwieziesz mnie do domu ? 
- co się stało ? - zapytała zdenerwowana Rosie a wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę.
- nic mała, chcę jechać do domu.
- jasne, już się robi. 
zgarnęliśmy ledwo żywego Harry'ego do samochodu, pożegnaliśmy się z resztą i ja , Sophie, Liam, Rosie i Harry odjechaliśmy spod clubu. Rosie dopytywała co się stało, ale Sophie pokazywała żeby przestała. gdy dojechałam pod dom rzuciłam tylko suche ' cześć ' a Sophie i reszta dobudzali Harry'ego.
chciałam jak najszybciej zasnąć, więc zdjęłam ubrania, założyłam piżamę i położyłam się na do mojego łóżka, w moim pokoju. nawet nie wiem kiedy zasnęłam. i dobrze.





****
dobranoc ! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz