to część mojego życia
Obudziłam się gdzieś w granicach 9, nie chciało mi się spać. cały czas miałam przed oczami Zayna i ten jego napalony wzrok. zabolało mnie to niesamowicie. może nie tylko ze względu na to, że mi się spodobał.
cholera, naprawdę mi się podobał, ale też dlatego, że chłopaki widzą we mnie tylko obiekt westchnień erotyczno-seksualnych, traktują mnie jak kawał mięsa . idę pobiegać, może mi to pomoże. zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się w jakieś tam sportowe wygodne ciuchy i wyszłam z domu. naturalnie włożyłam słuchawki w uszy. biegłam trasą, którą zawsze z Harry'm chodziliśmy do szkoły. tęsknię za tymi czasami, naprawdę. kiedy trzymaliśmy się za rączki, żadne z nas nie rozstawało się ze swoim misiem, nawet w szkole. zawsze byliśmy blisko, mówiliśmy sobie o wszystkim, śmieliśmy się razem i razem płakaliśmy. dopóki nie pojawiła się ta obrzydliwa Kayla.. ugh ! aż mną rzuca jak o niej pomyślę... przebiegłam chyba ze 30000km. wróciłam do domu, było coś po 10. wzięłam butelkę zimnej wody i postanowiłam zajrzeć do Rosie ale ku mojemu zdziwieniu nie było jej w swoim pokoju, nie ukrywam że się przestraszyłam. pobiegłam szybko do pokoju Harry'ego, żeby go poinformować. miałam wątpliwości co do tego, żee .. ale niee ! przecież ona nie jest taka głupia, żeby ... wbiegłam szybko i co zobaczyłam ? moje cudowne rodzeństwo przytulone do siebie mniej więcej tak. zaczęłam się śmiać, choć to był naprawdę słodki obraz. postanowiłam przywrócić w nich życie.
- noo raz, dwa pijaki ! wstaaaajemy ! - zaczęłam się wydzierać na cały głos, po czym podeszłam do okna zwinąć roletę.
- zamknij mordę - Harry narzucił sobie na głowę poduszkę
- nie ma mowy, mieliście siłę żeby pić to macie siłę żeby wstać. no raz, raz - zaczęłam ściągać z nich kołdrę. Harry podniósł się i zaczął naciskać palcem na moje policzki i twarz. stałam jak słup
- co robisz ? - zapytałam ze zdziwieniem
- szukam guzika żeby Cię wyłączyć
- Ty sobie lepiej mózg włącz ! wstawaj ! - pacnęłam go w kręconą głowę ale ten wrócił do pozycji leżącej. - hmm, to Wy mi tak ? dooobra ! - wskoczyłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać.
- ostrzegam Cię - powiedział Harry
- la la la la la la - olałam go i dalej wykonywałam swoją czynność.
- Kimberly ostrzegam - tym razem krzyknął
- taa, no. - skakałam dalej. Harry nagle zerwał się z miejsca i łapiąc mnie za nogę przewrócił na łóżko
- aaaaałaaaaa ! - krzyknęłam
- ostrzegałem, a teraz śpij. - zarzucił na mnie nogę i mocno mnie przytulił
- puść mnie no ! - krzyczałam ale on tylko udawał, że chrapał - Harry no ! - nadal nic. wiedziałam co mogło pomóc uwolnić mnie z jego ramion . łaskotki. kiedyś, pamiętam była taka akcja, że jak spał związałyśmy go z Rosie i zaczęłyśmy łaskotać aż zsikał się w majtki, a jak był już bliski płaczu pobiegł poskarżyć się mamie. co prawda miałyśmy przesrane przez dobry miesiąc, dzień w dzień bo mścił się jak tylko umiał ale warto było ! :P
zaczęłam go łaskotać a on rzucał się po łóżku jak ryba bez wody.
- oo nie ! przesadziłaś! - zrobił wielkie oczy i złapał mnie za nadgarstki.
- a cioo ? źnów posiusiamy się w majtećki ? - zaczęłam się śmiać
- booże, nienawidzę Was - odezwała się półżywa Rosie, odwróciła głowę w naszą stronę - która godzina?
- hmm, jakaś 15 ? - odpowiedziałam
- co ?! - zerwał się loczek - przecież ja mam zaraz próbę, kurwa...
- żartowałam, jest coś po 10.
- masz szczęście.
- jak zawsze. kocham Was, wiecie ? - objęłam rodzeństwo a oni spojrzeli na mnie jak na głupią
- no, fajnie. - powiedziała Rosie bez entuzjazmu
- oo, ale Wy jesteście.. doobra, już nigdy więcej tego nie powtórzę ! a teraz idźcie umyć zęby bo śmierdzi wam z pysków jak nie powiem z czego.
- sama śmierdzisz - powiedział Harry podnosząc się z łóżka.
zeszliśmy do kuchni, zjedliśmy śniadanie, napiliśmy się babcinego kompotu i czekała nas cała niedziela leniuchowania.
- Kim, co się wczoraj stało, że płakałaś ?
- nic... - odpowiedziałam siostrze
- Zayn Ci coś zrobił ? - drążyła dalej
- co ?! - odezwał się Harry zapatrzony w swój telefon
- oj niee.. nic, po prostu.. boże nic . - nie chciałam im mówić, wstydziłam się. wiedziałam też, że jak zacznę o tym opowiadać to się po prostu rozpłaczę a tego nie chciałam. wstałam i szłam w stronę kuchni.
- na pewno ? - pytał dociekliwie Harry. przez chwilę zamilkłam.
- tak, na pewno.
w granicach 14 przyszła Sophie, przywitała się z nami gorąco.
- hej Harry - uśmiechnięta powiedziała w stronę chłopaka a ten tylko uniósł rękę w celu machnięcia jej ' siema '. siadła obok niego.
- co robisz ?
- esemesuję ? - odpowiedział sarkastycznie
- eeem, jak po wczorajszej imprezie ?
- skoro żyje to chyba dobrze ?
- no tak. - dziewczynie zrobiło się wyraźnie przykro, a ja z siostrą obserwowałyśmy zachowanie brata i obsypywałyśmy go w myślach wyzwiskami.
Sophie nie była 'kobiecą' dziewczyną. lubiła sport, lubiła taniec. nie lubiła szpilek, sukienek, makijażu itp. wolała naturalne wydanie siebie, co zresztą pokazała dziś ( ubierając się tak + jej ukochany fullcap ).
zrobiłyśmy sobie kawę i poszłyśmy do mnie na górę.
- doobra to opowiadaj - siadła obok mnie na łóżku, ja spojrzałam na nią i rozpłakałam się jak małe dziecko. zaczęłam opowiadać co się wydarzyło na imprezie, przyjaciółka pocieszała mnie, co pomagało ale tylko na chwilę. usłyszałyśmy pukanie do drzwi
- wejdź - to był Harry - co chcesz?
- Rosie już się szykuje, jedziecie ze mną na próbę ?
- a będzie tam Zayn ? - chłopak zaśmiał się na moje pytanie
- a dlaczego miałoby go nie być ? należy do zespołu.
- to nie jadę. - Harry podejrzanie na mnie spojrzał
- yyyyee, jedziemy, jasne. daj nam minutkę - Sophie uśmiechnęła się do loczka a ten wyszedł po chwili.
- co ?! ja nigdzie nie jadę!
- chcesz żeby Harry się domyślał ? musisz jechać bo jak ze względu Zayna będziesz zawsze zostawać w domu to Harry zacznie węszyć, a jak się dowie to go zabije.. tego chcesz? żeby przed samymi eliminacjami doszło do zbrodni ? no nie wydaję mi się.
- masz rację... chodź, zbieramy się. nie ma czasu.
- dasz radę, jestem z Tobą - przytuliła mnie.
ogarniałam się dość szybko, wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ciuchy i dodatki ( w efekcie wyglądało to tak ). maznęłam oka lekko eyelinerem i tuszem, a usta oczywiście czerwoną szminką.
" Kiiiiiiiiiiiiiiiim " - usłyszałam z dołu głos Harry'ego. zeszłyśmy na dół, czekali tam na nas już Harry i Rosie.
- no nareszcie - powiedzieli razem.
zapakowaliśmy się do auta i za jakieś 35 minut byliśmy na miejscu, w miejscowości większej od Holmes Chapel jest taki dom kultury, tam można poćwiczyć choreografię, pograć na instrumentach, obejrzeć filmy i różne takie fajne rzeczy. weszliśmy na salę, wszyscy tam już byli. nawet Katie w objęciach Naila, no ale to ich sprawa. chcą być szczęśliwi, daj im boże.
- heeeej, heeej, czeeeść. - witaliśmy się z obecnymi buziakiem w policzek. na przeciwko mnie stanął Zayn
- hej Kimberly - przysunął się do mnie ale odsunęłam się kilka kroków, Harry podejrzanie spojrzał. w końcu przeszli do ćwiczeń, ćwiczyli piosenki solowe jak i z zespołem. próba marnie im szła.
- skupcie się do cholery ! - krzyknął Liam
- co będziecie śpiewać na bootcampie?
- chyba 'Torn' - powiedział Louis
- łooooł, to ciężka piosenka na męski wokal.
- no, nie zaprzeczam.. grasz, śpiewasz ?
- tak troszkę ..
- śpiewa, śpiewa i to ładnie -wyrwała się Sophie
- taa się odezwała co nie śpiewa.. - zaśmiałyśmy się.
- dooobra chłopcy, my tu gadu gadu a trzeba ćwiczyć ! X- Factor się sam nie wygra. - chłopcy pracowali a ja wyszłam do łazienki. zaczęłam rozglądać się po tym całym pomieszczeniu, zauważyłam perkusję. podeszłam do niej i zaczęłam wybijać jakiś rytm, humor od razu mi się poprawił. TO było coś ! TO zawsze pomagało mi kiedy miałam doła. TO to część mojego życia.
- masz talent, dziewczyno - usłyszałam męski głos, odwróciłam się. to był Zayn
- eeem, tak ? to dzięki. - spuściłam wzrok .
- Kim, powiedz mi .. co się dzieje ? - spojrzałam na niego jak na głupka
- nie udawaj idioty..
- ale .. ja nie wiem o co Ci chodzi, myślałem że wpadłem Ci w oko ..
- ale to kurwa nie powód żeby mnie macać i składać mi takie propozycje ! co ja mam na czole napisane ' prześpij się ze mną, jestem łatwa ' ?! - stanęłam na przeciwko chłopaka
- co ?! o czym Ty do cholery gadasz ?! jakie propozycje ?
- wiesz co ? rzygać mi się chce ..
- Kimberly ja nie pamiętam niczego takiego ! przysięgam
- oooch jakie niewiniątko ! dobierałeś się do mnie rozumiesz ? macałeś jak ostatnią szmatę, proponowałeś jakiś tandetny seks .. co Ty sobie wyob .. - nie dokończyłam bo w tym momencie wpadł Harry, złapał Zayna za ubrania i popchnął na ścianę
- zabije Cię !!! zabije Cię rozumiesz ?! jakim prawem dotykasz łapy do mojej siostry co ?! - był tak wściekły, że bałam się że to może się źle skończyć - odpowiadaj świnio !
- Harry ! Harry przestań ! Harry ! - podbiegłam do brata i zaczęłam go odciągać od Zayna - HARRY !
- jeszcze raz, rozumiesz ? jeszcze raz dowiem się, że dotknąłeś ją, że chociaż na nią spojrzałeś to przysięgam Ci, że pożałujesz jasne ?! - puścił Zayna, nie spuszczając go ze wzroku złapał mnie za nadgarstek - do domu, Kim. już ! - w tym momencie wpadli Sophie i Rosie, która trzymała za rękę Liama - Ty też, raz powiedziałem ! - wyrwał rękę Rosie i prowadził nas za sobą
- Harry spokojnie ... - Sophie lekko dotknęła jego ramienia
- a Ty to kurwa co ?! taka z Ciebie koleżanka ?! gdzie byłaś jak to się działo, co ? masz jej pilnować, jesteś starsza do kurwy nędzy - wydarł się na Sophie.
- ale Harry ...
- gówno mnie obchodzą wasze ale. do domu! już !
wepchnął nas do samochodu.
- co Ty kurwa robisz ? - krzyknęła Rosie
- a Wy ? Wy co robicie ?
- co, co takiego robimy ? - wyjęłam fajka.
- latacie za tymi chłopakami jak nie wiem kim by byli !
- uważaj co mówisz ! za nikim nie latamy ! przyjechałyśmy tu dla Ciebie ale Ty wolisz chlać albo spotykać się z tą sztuczną suką - krzyczałam
- wyrażaj się o niej !
- bo co nam zrobisz ? puszcza się pewnie z każdym lepszym a Ty idioto lecisz jak niedorozwinięty do niej ! - Rosie wybuchła - nazywasz się naszym bratem ?! nazywasz nas swoimi gwiazdeczkami i ukochanymi siostrzyczkami ?! a tymczasem masz nas w dupie, bo wszystko liczy się bardziej niż my. nawet z Polski przed nami uciekłeś ! poza tym, jeśli będę chciała się spotykać z kimkolwiek to będę to robić i Kim też, bo my Ci nie mówimy co masz robić a czego nie, więc daj nam święty spokój i choć raz zaufaj Harry ! nie układaj nam życia pod swoje dyktando, też chcemy być kurwa szczęśliwe ...
- ale to nie znaczy kurwa że macie brać każdego, który ma kutasa między nogami ! - wydarł się konkretnie. zapadła cisza, grobowa cisza. spojrzałam na niego wrednym i zawiedzionym wzrokiem. Rosie popłakała się, wysiadła z samochodu trzaskając drzwiami i pobiegła przed siebie - Rosie .. to nie tak ! przepraszam, Rosie ...
- zadowolony ? - powtórzyłam czynność po siostrze, spojrzałam w stronę całej grupki, którzy stali i przyglądali się całej tej akcji. Sophie ruszyła za mną... - nie, nie teraz... - pobiegłam za siostrą. - Rosie, Rosie zaczeeekaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz