środa, 17 lipca 2013

chapter 9.

dźwięk tego głosu działał na mnie jak narkotyk.


Wybiła 6. na szczęście telefon milczał, nie wyrywając mnie z błogiego snu. To dobrze. Nie, nie dobrze! Bo zamiast tego do pokoju wdarł się Liam i Loius, którzy zerwali z nas kołdrę.
- co do cholery ? - mruknął Malik próbując zabrać im okrycie.
- wiecie która godzina ?! - usłyszałam przyjemny głos Louisa, który w tym momencie wydzierał się niesamowicie głośno ale to nie wyklucza faktu, że jego głos był naprawdę miły. - musimy przecież jechać !
- Zayn, nie mów że zapomniałeś ? - powiedział Liam, rzucając w niego spodniami. - ubieraj się
- Bootcampy... – ziewnął Zayn pochylając się nade mną, złapał powietrze by coś powiedzieć.
- Ani mi się waż otwierać ust. - wydusiłam z siebie zanim mulat zdążył zabrać głos. chłopaki się zaśmiali a ja mozolnie podniosłam głowę z poduszki – już wstaję – siadłam na brzegu łóżka, przetarłam oczy. - Liam, rzucisz mi skarpetki ? Tam leżą. - chłopak wykonał moją prośbę, a ja schylając się zakładałam część garderoby.
- ale masz fajne dołki w plecach ! - krzyknął Zayn. Skoro był w stanie je zobaczyć oznaczało to że na pewno koszulka podwinęła się za wysoko. Pozostała dwójka chłopców zbiegła się na zdanie wypowiedziane przez Mulata wgapiając się namiętnie w moje plecy.
- Pokaż ! – krzyknął Louis
- Nie macie swoich ? - powiedziałam z uśmiechem i dumą, bo dołeczki u dołu pleców nie zdarzają się często, szybko naciągając T-shirt na dane miejsce.
- ale Ty jesteś ... - oburzył się Liam.
- podobno nam się spieszy... – odparłam
- aaa no tak ! Dobra to my idziemy budzić pozostałych a wy się ogarnijcie! – powiedział Liam, kładąc Louisowi rękę na ramieniu.
- co ? Nas obudziliście pierwszych ?! - wydarł się Zayn.
- taak ? Bo Wy wczoraj najdłużej rozmawialiście – wypowiedział Louis tak jak to by było oczywiste, że nas trzeba katować jako pierwszych, na co ja spojrzałam w stronę Zayna mrużąc oczy.
- no bo ktoś tu wczoraj myszy słyszał ... – powiedziałam z jawnym sarkazmem w głosie.
- Zayn boi się myszy ! Zayn boi się myszy ! - chłopaki wybuchnęli śmiechem i usunęli się z naszego pokoju. Popatrzyliśmy z brunetem przez chwilę na siebie i już oboje wiedzieliśmy co chcemy powiedzieć i zrobić.
- ja pierwsza, ja pierwszy – wyrwało się równocześnie z naszych ust. Zanim się zorientowałam Zayn stał już w drzwiach łazienki.
- no to może razem ? - poruszał wymownie brwiami.    
- utop się! - rzuciłam w niego poduszką a on zniknął za drzwiami, po chwili słyszałam już tylko śpiew i dźwięk wody wydobywającej się z prysznica. Postanowiłam zebrać swoje rzeczy i ogarnąć pokój. 
Pogoda była naprawdę fajna. Podnoszące się zza horyzontu słońce idealnie pasowało do krajobrazu, który przedstawiony był za oknem a odbijające się w tafli wody promyki nadawały tylko uroku lipcowemu, ciepłemu i kolorowemu dniu. Aż chciało się żyć. Zgarniając kurtkę Zayna wypadł z niego ten notes, który podejrzewam wymacałam wtedy w jego kieszeni wracając z nad jeziora. Przeczytać ? Otworzyłam na pierwszej lepszej stronie, zobaczyłam tylko " moje marzenie w końcu się spełniło bo ona jest tu ze mną " .. poczułam przyjemne ukłucie w żołądku i nabrałam ochoty by przeczytać więcej więc delikatnie palcem próbowałam przewrócić na następną stronę. Nieee ! Jak  ty czułabyś się jakby ktoś grzebał w Twojej prywatności ? Odłóż to głupia dziewucho ! Milion myśli pojawiło się w mojej głowie, ale na szczęście w porę się opamiętałam. Włożyłam mały zeszycik z powrotem do kieszeni kurtki, z której wypadł. Serce biło mi niebezpiecznie szybko i mocno. Nie miałam pojęcia czy to z radości po przeczytaniu zdania o 'niej'. a może to po prostu ludzkie wyrzuty sumienia, że jestem wredną i wścibską babą bo interesuję się tym czym tak naprawdę nie powinnam się interesować. No ale skoro mam ludzkie wyrzuty to przecież kieruje mną ludzka ciekawość...
*to ma sens.*
Choć co by się nie działo, nie powinnam. Nigdy więcej. Mimo wszystko na mojej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Czyli jestem dla niego ważna. A może to nie ja ? Wolę oszaleć niż o tym myśleć, chociaż tak właśnie będzie jak myśleć nie przestanę, a nie przestanę.

W granicach 9, wszyscy siedzieliśmy już w samochodzie Liam'a. Harry wstawił swój samochód, a właściwie samochód babci do garażu obok domku, gdyż spokojnie wszyscy zmieściliśmy się w Vanie pana z grzywką. 
- wszyscy obecni ? - rzekł Liam zapinając pasy.
- Zwarci i gotowi ! – krzyknął Louis 
- Witaj Londynie ! – krzyknął Zayn
- Witaj X- Factor ! - powiedział Nial.
- Witaj sławo – powiedział Liam
- witajcie fanki ! - z największym wyszczerzem, zadowoleniem i podekscytowaniem krzyknął Harry na co każdy wybuchł śmiechem. Niestety, sielanka ta nie trwała długo ponieważ oprócz prowadzącego Liama każdy z chłopców zasnął. A może i stety, przynajmniej miałyśmy czas by spokojnie pogadać. Po godzinie Liam kazał obudzić Louisa, który miał w zastępstwie poprowadzić aż do samiutkiego Londynu. I tak też się stało, natomiast na jego miejsce poszedł obecny kierowca, który w przeciągu 3 minut zasnął na ramieniu Zayna.

Teatr, w którym obecnie miały miejsce bootcampy był ogromny, wszędzie kamery, ludzie z bagażami, którzy cieszyli się na swój widok, płakali, śpiewali, spali na walizkach, modlili się, ćwiczyli układ tańca. Wchodziliśmy dalej w głąb teatru, gdzie niestety musiałyśmy się zatrzymać, a chłopcy ze specjalnymi przepustkami weszli dalej. Pożegnałyśmy się z nimi, życząc powodzenia a następnie udałyśmy się w poszukiwaniu automatów z gorącą kawą. Chłopcy wybiegali od czasu do czasu by poinformować nas co się tam dzieje. Zapoznałyśmy się z pozostałymi, którzy czekali na swoich bliskich walczących o spełnienie marzeń. Poczułam się dość dobrze. Ta atmosfera, to odczucie motywującego do działania stresu naprawdę mi odpowiadały. Pomyślałam, że to miejsce dla mnie, dobrze się czułam na scenie. Jednak mimo wszystko nie wiązałam z tym swojej przyszłości. Chciałabym aby Harry był szczęśliwy, aby jego marzenia się spełniły. Chciałabym mieć rodziców tu obok siebie. Chciałabym, żeby Rosie wyrosła na dobrego człowieka. Chciałabym aby nigdy mnie nie zawiodła. Chciałabym aby moja rodzina nie miała kłopotów. Chciałabym spełnić swoje marzenia. Chciałabym.
 
Nie sądziłam, nawet się nie spodziewałam takiego przebiegu spraw. Myślałam, że będziemy musieli wracać w nocy do domu albo co najmniej spać w samochodzie. Okazało się, że dla wszystkich czekających, wspierających i kibicujących są pokoje hotelowe. Wiadomo, nie 5-cio gwiazdkowe ale zawsze to kawałek łóżka. Chłopcy ćwiczyli, pocili się, śpiewali. Tak minęły nam te dwa dni bez większych wrażeń. No chyba, że to że chłopcy wyprostowali włosy Harry'emu jak spał a ten po przebudzeniu płakał jak dzieciak. aa no i ewentualnie to, że Niall zawiązał Louisowi wszystkie sznurowadła u wszystkich butów za to, że ten wcześniej ściągnął mu na próbie spodnie i stał w samych bokserkach przed jury. jakże mogłabym zapomnieć o Zaynie i Liamie, którzy zasnęli pod łóżkiem gdzie chowali się by nikt nie znalazł ich i nie zawołał na próbę. to przecież normalne zachowanie, także generalnie można powiedzieć, że teoretycznie był spokój.

Czwartek, 23 lipca. Czekałyśmy na ogłoszenie wyników. Simon, przewodniczący jury X-Factora zwołał wszystkich uczestników. Oglądanie, czy marzenia brata mają okazję się spełnić na wielkim telebimie, nie należało do moich pragnień życiowych. Chciałabym być tam i trzymać go za rękę. Simon wymieniał po kolei imiona osób, które zakwalifikowały się do domów jurorskich. Finał spiorunował mnie tak samo mocno jak pozostałych, których bliscy nie przeszli dalej. Widziałam na twarzy Harry'ego taki smutek i zawód jakiego nigdy w życiu nie widziałam u nikogo. Naill i Liam płakali.
- nie... niech on nie płacze, proszę.. - westchnęła Rosie stojąc na przeciwko ekranu. Dotykała opuszkami palców twarzy Liama, na którą właśnie było zbliżenie.
Harry. Wchodząc za kulisy, ściągnął czapkę. Płakał. Ocierał swoją delikatną twarz tym wełnianym, szorstkim czymś. Serce pękło mi na milion kawałków, osuwałam się lekko po ścianie, szlochając. Byłam jego bliźniaczką do cholery !  W tamtym momencie przeklinałam ten stan. Odczuwałam każdy jego ból, ten psychiczny a zdarzało się nawet, że towarzyszył nam również taki identyczny ból fizyczny. Odczuwałam każde jego najmniejsze szczęście, każde zadowolenie i każde pragnienie. Po prostu to czułam i wiem, że on miał tak samo.

Dochodzący z telebimu głos mężczyzny wywołującego Harry'ego i resztę chłopaków sprawił, że podniosłam głowę chowaną w kolanach i otarłam mokre policzki od łez i czarnych tuszowych smug. Na scenie pojawili się One Direction i grupka jakichś dziewczyn. Strach, stres i nadzieja malowały na ich twarzach różne grymasy.Nicole zaczęła przepowiadać, że szkoda takich głosów, że miło będzie mieć takie dwa cudowne zespoły w X-Factor. Serce waliło mi tak jak ktoś uderzałby wielkim młotem w wielki bęben a ja o mały włos nie połamałam sobie kciuków od zaciskania ich w pięściach. 
- przechodzicie dalej ! - w końcu oznajmiła jurorka. A jak stałam jak wryta, niczym sparaliżowana. Przysięgam, że nie czułam żadnej części swojego ciała oprócz serca które chyba właśnie łamało mi żebra.

Byłyśmy już coraz bliżej. Słyszałam tylko tupot tysięcy kroków wybiegających w naszą stronę. Chciałyśmy pogratulować chłopcom kolejnego zwycięstwa i przejścia do następnego etapu. Drzwi otworzyły się a zza nich wynurzyło się kilkadziesiąt osób. Próbowałam odnaleźć znajomą twarz. Liam już zdążył podbiec do Rosie składając na jej wargach buziaka. 
- Kim .. - dźwięk tego głosu działał na mnie jak narkotyk.
- Zayn ! - krzyknęłam biegnąc w jego stronę. Złapał mnie i podniósł do góry, oplatając swoje ręce na mojej talii. Mocno zacisnęłam ręce na szyi chłopaka, żeby mocą uścisku pokazać mu jak bardzo jestem szczęśliwa. 
- Tak bardzo się cieszę, tak cholernie się cieszę ! – schował głowę między moją szyję a obojczyk – nie wierzę w to – wymamrotał prosto w moje ucho, a ja na szyi czułam wzór ust wypowiadanych przez niego słów. Kiedy stałam na nogach ujęłam jego twarz w swoje dłonie a on jedną ręką wplótł palce w moje włosy, drugą natomiast trzymając w mojej talii przysuwał do siebie. Stałam osłupiała patrząc mu w oczy. Nasze oddechy połączyły się w węzeł i ciepłe powietrze owiało moją twarz i ciepłe spojrzenie badało moje tęczówki i ciepłe usta dotknęły moich i moje dotknęły mocniej tych drugich. A gdy się oderwały nie było już ciepłego powietrza ani ciepłego spojrzenia a zamiast tego w jego oczach dostrzegłam coś na kształt zdania "przepraszam, nie powinienem tego robić", zanim wzrok utkwił w podłodze.
- Kimberly, Rosie !! - uradowany głos Harry'ego wyrwał mnie z tego transu.
- Harry ! Tak bardzo się cieszę ! - podbiegłam do brata tuląc go tak mocno jak tylko mogłam. Wiedziałam, że pokręconemu się uda.
WIEDZIAŁAM !


1 komentarz:

  1. Fajne opowiadanie CZYTAM TOOO jestem fanka i jesl mozesz informowac onowym rozdziale bende wdziecznaa
    Moje gg 42432829

    OdpowiedzUsuń