środa, 3 lipca 2013

chapter 1.

" tego wariata do końca pogięło "

ROK 2010, lipiec.
- hej mała. - powiedział z ogromnym entuzjazmem w głosie
- co chcesz? - rzuciłam w odpowiedzi.
- zapewne oglądasz TV , więc włącz na FOX Life.
- po co? nie mam czasu, uczę się.
- taa, jasne. jak znam życie to leżysz z dupą w salonie, żresz lody a Rosie maluje Ci paznokcie u stóp - powiedział to tak pewnie jakby był obok. zrobiłam zdziwioną minę, no ale w końcu był moim bliźniakiem. - no włącz.
- oo Jezu, jesteś ponad 1000km ode mnie a i tak mnie wkurzasz - zaczęłam gramolić się na łóżku w poszukiwaniu pilota, Rosie spojrzała na mnie złowieszczo bo ruszyłam nogą i zepsułam jej cudowne dzieło sztuki malowane na moim paznokciach, posłałam jej buziaka.
- też Cię kocham.
- rzygi.
- włączyłaś ? - pytał niecierpliwie
- no mam i co z teee... o mój boże - zaczęłam krzyczeć - oo booożeee! - poderwałam się gwałtownie z kanapy.
- matko boska, tego wariata do końca pogięło. - Rosie usiadła obok mnie i mocno złapała za rękę - noo jeśli już, powodzenia braciszku.
- Harry powaliło Cię? co Ty, po co? o boże, mama Cię zabije.
- (śmiech) nie zabije jak się dowie, że przeszedłem dalej, czaisz? naprawdę. jeszcze tylko przesłuchania przed wysłaniem do domów jurorskich, za tydzień będę wiedział kiedy co i jak. a teraz muszę kończyć, musicie przyjechać. kocham Was, hej - rozłączył się zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- ale to jest wariat, pogłośnij trochę. łaaa ! wybrał moją ulubioną piosenkę! patrz, ciocia i wujek z nim poszli. aleeee faaajnie - Rosie miała łzy w oczach, ja zresztą też.
- głupek! mama i tak go zabije, jak się dowie, że poszedł do X-factora.  - usadowiłam się wygodnie na kanapie dalej oglądając program.
Wracając do Harry'ego. zawsze chciał śpiewać zawodowo, ale sądził, że się nie nadaje. ta jego lala wcale go nie wspierała. namawiałyśmy go z Rosie, ale nie chciał słuchać, uważał, że sobie nie poradzi. no miał wówczas 16 lat. przyszedł czas przesłuchań i eliminacji do domów jurorskich. Rosie i ja postanowiłyśmy go wspierać, porozmawiałyśmy z rodzicami, zabookowałyśmy bilety, spakowałyśmy się i w przeciągu kilku dni poleciałyśmy do ojczystego miasta.
hmm, bo to było tak. Moi rodzice dostali zlecenie, są architektami czy czymś tam, wieeeelkie zlecenie zresztą. musieli przylecieć do Polski w delegację. spodobało im się tutaj tak bardzo, że postanowili że się przeprowadzimy. a że my wtedy kończyliśmy podstawówkę, zgodziliśmy się. zawsze czy to ja, czy Harry czy też nasza mała Rosie lubiliśmy podróżować, zaszczepił w nas to dziadek opowiadając różne historyjki. mieliśmy wtedy po hmm 13 lat, Rosie miała 12. chodziliśmy tu do prywatnej szkoły z angielsko-polskim nauczaniem, gdzie nie mieliśmy większego problemu. mieszkamy tu już 3 lata i jak na razie bardzo mi się tu podoba, choć tęsknię za Holmes Chapel, za swoją ulubioną huśtawką, za naszym domkiem na drzewie, za moją Sophie, moją kochaną Sophie...


~~~~ kilka dni później ~~~
- maaaamo! Harry będzie czekał na nas na lotnisku, przestań płakać - powiedziałam tuląc rodzicielkę do siebie.
- tak, wiem. ale jednak to jakiś stres, będziecie za mną tęsknić ? - powiedziała jeszcze głośniej szlochając
- tato powiedz jej coś - Rosie przewróciła oczami a tatuś się tylko wymownie uśmiechnął
- Anne, chodź już. zobacz jakie mamy dorosłe, odpowiedzialne córki. poradzą sobie - powiedział stary Styles obejmując mamę za barki.
- tak myślisz ? 
- jestem tego pewien, no chodźmy już a one niech lecą bo się spóźnią na odprawę. - tata podał mi oraz siostrze walizki po czym przytulił mnie mocno do siebie - uważajcie na siebie, tak ?
- tatuś, wiem. nie musisz się martwić. Wy też na siebie uważajcie. - zrobiliśmy wymianę, ja do mamy, siostra do taty, buziaczki, tulanki, pożegnania, łzy mamy i ostrzeżenia taty, prośby mamy i znów jej łzy, machanki, odprawa i do samolotu. usiadłyśmy na swoich miejscach. 
- Rosie, jesteś pewna, że chcesz przy oknie ? - zapytałam
- tak, tym razem chcę. jak coś to Ci powiem, ok?
- ech, niech Ci będzie. znowu! ok.
- ooo nareszcie !
- boooże, aż mi się zachciało żyć na myśl, że w końcu będę w domu ! - zapięłam pasy i usiadłam wygodnie w fotelu, naturalnie podciągając stopę pod udo. 
- oj tak ja też. i wyobraź sobie, placki babci, kebab od Seida, wszędzie hinduski i nasz przystojny Josh - rozmarzyła się Rose
- yyych ! to Ty pamiętasz Josha ? - zdziwiłam się, bo ostatni raz widziała go jak miała może z 11 lat
- pewnie! nigdy nie zapomnę jak podglądałaś go z okna - zaśmiała się
- weeeź ! mówiłaś, że spałaś ...
- bo "spałam" - pokazała na palcach słynny gest
- ciota - uśmiechnęłam się
- menda, kocham Cię. idę spać. - włożyła słuchawki i odkręciła się do okna
- nara. - zrobiłam to samo, myślałam o tym wszystkim. chciałam żeby mój braciszek przeszedł dalej, naprawdę miał ku temu możliwości. będę go wspierać ile mam sił w sobie, całym serduchem i całą duszą - obiecuję ! przysięgłam sobie, że tak będzie i słowa dotrzymam. tak minęły ponad 2 godziny lotu
- Kim, obudź się. już jesteśmy w Stansted - budziła mnie Rosie
- co ? już ? oo jezu, spałam. trzeba było mi nie pozwolić ! - zbierałam się i ogarniałam żeby wyglądać chociaż w połowie jak człowiek. - masz gumę ? 
- helooł ? ja zawsze mam - siostra rzuciła mi na dłoń 2 miętowe drażetki, po czym odpinała pasy. również zaczęłam je odpinać i zabierać podręczne bagaże z schowka nad głowami. po kilku minutach kierowałyśmy się już do wyjścia. 
- Rosie! wzięłaś angielski numer ?
- kurwa, obudź się dziewczyno - zaśmiała się i pomachała mi przed oczyma telefonem
- jak dobrze, że Cię mam 
- tak, wiem. - powiedziała dumnie i ominęła mnie w dość gwiazdorskim stylu.
czekałyśmy na 1 odprawę, kolejka była niesamowicie ogromna. gdy już przeszłyśmy przez bramkę w końcu mogłyśmy odebrać nasze bagaże. gdy już to zrobiłyśmy, szłyśmy do wyjścia. zaczęłyśmy się rozglądać
- gdzie ten głupek ? miał na nas czekać ... - zmartwiłam się zerkając na zegarek
- dziwi Cię to ? bo mnie ani trochę i lepiej zamówmy sobie taksówkę jak nie chcemy spać na lotnisku - Rosie postawiła walizkę i siadła na niej znudzona
- Witam Panie, potrzebują Panie czegoś ? może mógłbym w czymś pomóc? - usłyszałyśmy szarmancki głos tuż za naszymi plecami 
- spadaj natrrrr ... - powiedziała Rosie, ale po sekundzie umilkła bo wiedziałyśmy już dokładnie czyj to głos, odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy naszego ukochanego PUPILKA 
- HAAAAAAAAAAAAARRRRYYYYYY - rzuciłyśmy się na brata, objął nas i mocno przytulił 
- cześć kochane - sprzedał nam po ciepłym buziaku - boooże ale za Wami tęskniłem, Rosie ale urosłaś - złapał za rękę młodą i zaczął obracać 
- wcale nie, no może trochę - uśmiechała się od ucha do ucha 
- Kim, a Ty ... a Ty jesteś nadal gruba - przytulił mnie
- a Ty wyglądasz jak małpiszon. co, w Holmes Chapel poumierali wszyscy fryzjerzy ?
- to mój nowy zajebisty image gwiazdy, jeszcze będziesz mi go zazdrościć.
- taa, szczególnie tego skupiska wesz. też tęskniłam - przytuliłam go ciepło
- to co ? do domu ?
- ooo taaak - krzyknęłyśmy razem
- babcia nie może się doczekać - ruszył przodem
- te panie gwiazda, może byś ogarnął te walizki ?
- no tak, bo przecież moim księżniczkom to ja zawsze pomogę - uśmiechnął się słodko, złapał za rączki walizek i ciągnął za sobą
- kim jesteś i co zrobiłeś naszemu bratu ? - rzuciła zdziwiona Rosie, a w odpowiedzi usłyszałyśmy głośny śmiech - Kimberly, on jest chory ? 
- skąd mam wiedzieć ?
- to Ty jesteś jego bliźniaczką
- oo jezu, chodź ...
W domku babcia równie ciepło nas przywitała, a można powiedzieć że tak samo jak pożegnała mama, tyle że jej łzy były bardziej entuzjastyczne. oczywiście nakarmiła, pomogłyśmy jej posprzątać i rozpakowałyśmy prezenty od rodziców. po tym całym zamieszaniu cała nasza czwórka usiadła na kanapę w salonie, zaczęło się opowiadanie co, jak, po co, z kim, gdzie i dlaczego. nie zorientowałyśmy się, że wybiła już 17
- no to ja się zwijam - powiedział Harry podnosząc się z kanapy
- a Ty gdzie ? - zapytałam 
- jak to gdzie ? spotkać się z Kaylą.
- oooo jeeeezu to Ty nadal z nią jesteś ?
- a dlaczego nie ? kocham ją.
- zaraz zwymiotuje... przecież to jest kurwa chodzący plastik...
- ROSIE ! - oburzyła się babcia
- przepraszam babciu, ale to jest nienormalne. nie widzieliśmy się ponad pół roku a ten - zaczęła wymachiwać rękoma pokazując na brata - baran idzie spotkać się z żywą lalką barbie, jakby nie było go stać na lepszą. - obrażona założyła ręce.
- ech, niech robi co chce. ja się nie wtrącam... - babcia kierowała się w stronę kuchni
- przestań dramatyzować, wieczorem zabiorę Was na imprezę. poznacie moich kumpli z zespołu, ok ? pultynku ? puuuultyyyynku ? - powiedział siadając i dając Rosie pstryczka w nos, ta mimowolnie się uśmiechnęła - wiedziałam, że dasz się namówić. kocham Was - rzucił, kierując się do wyjścia.
- my Cię też. to co siostro, zakupy ? 
- jak Ty mnie znasz, pewnie. tylko wiesz co ? zadzwońmy najpierw do mamy.
ok, to tak. przebrałyśmy się w coś świeższego ( Kimberly & Rosie ) i wybrałyśmy się na wymarzone zakupy. będąc na miejscu cieszyłyśmy się jak dziecko, byłyśmy w domu, nareszcie w DOMU.
- Kim, co powiesz na latte machiato z bitą śmietanką ? - siostra złapała mnie za rękę
- a Ty to nie jesteś czasem na diecie ?
- ooooj tam, dzisiaj trzeba świętować.
- masz rację. to podwójna bita ?
- bez przesady, nie będę mogła zrobić kupci - zrobiła smutną i przerażoną minę, w rezultacie zaczęłyśmy się śmiać.
Tak minęła godz 20, wracając do domu zadzwonił Harry
- co tam? - odebrałam
- włącz na głośnik.
- no co tam ? - zrobiłam tak jak kazał brat
- to jak, jedziecie ze mną na tą imprezę ? - spojrzałyśmy na siebie
- taaaaak! - powiedziałyśmy razem
- doobra, to tak. 20:40 zabierze Was mój kolega, Zayn.
- a czemu nie Ty ? 
- bo ja wypiłem już piwo - przerwóciłam oczami
-ech no dobra.. 
- ok, to do zobaczenia pyszczki 
- aa Harry ...
- no ?
- będzie tam Kayla ?
- ( śmiech ) nie będzie jej, ale za to mam dla Was niespodziankę.
- jaką ? 
- się nie interesuj, 20:40 i ani minuty dłużej. nara - rozłączył się
- Rosiee ...!
- no ?
- mamy 35 minut 
- co ? ja pierdole
- kto ostatni ten zmywa - zaczęłam biec.
- meeeeendaaa - krzyczała siostra ale nie dawała za wygraną.




****
heeej ! mam nadzieję, że się spodoba. nie bawiłam się w żadne prologi i inne bajki. miłego czytania.
- kaRolka. ; )




1 komentarz:

  1. Ty idiotko, to jest świetne, a Ty nie chciałaś tego nikomu pokazywać. Jesteś głupia, wiesz? Masz talent do pisania. To dopiero pierwszy rozdział, a ja już się zakochałam. Jeszcze to zdjęcie Harry'ego na cały com wyrwało mi się 'OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO' ;)

    OdpowiedzUsuń